Tomáš Jetela jako architekt bizarnego bytu
Udział
Styl malarza Tomáša Jetela, w którym myślenie analityczne spotyka się z surową intuicją i eksperymentem, od klasycznego płótna po kolaże ze stron czasopism, fascynuje swoją dynamiką i głębią. Dla rubryki ELKA LOUNGE rozmawialiśmy o tym, gdzie kończy się racjonalna konstrukcja, a zaczyna czysty charakter, dlaczego ubrania są dla niego maską i z jakiego powodu malarstwo woli świat komplikować, niż go wyjaśniać.

Rozmowa o magii momentu i wolności
Czy Twoja droga do malarstwa była decyzją, czy raczej stopniowym odkrywaniem czegoś, co było w Tobie obecne od zawsze?
To było stopniowe uświadamianie sobie czegoś, co wydawało się ważne i co z czasem stało się fascynacją. A zatem ostatecznie zmieniło się w twardą decyzję i niezachwiane przekonanie o własnej tożsamości.
Co oznacza dla Ciebie dzisiaj sukces? Czy to stan, uznanie, wolność – czy coś, co nieustannie się zmienia?
Sukces to iluzja. Picasso odniósł większy sukces niż ja, ale czy jest lepszym lub ważniejszym malarzem? Wspomniałem o nim, aby podkreślić absurdalność tego pojęcia. Powszechnie uważa się, że sukces musi potwierdzić „wyższa instancja” – galerie, kuratorzy, krytycy, kolekcjonerzy itd. Ale czy oni mają patent na gloryfikowanie swojego subiektywnego spojrzenia? Kto wie, co jest „dobre”, kto widzi rzeczy „prawidłowo”, kto ma moc objawienia „geniuszu”? Pewnie pomyślicie, że piszę o sukcesie ogólnie, więc zapytacie, co on oznacza dla mnie. Jak wspomniałem, to słowo traci dla mnie znaczenie, jest puste. Może nie wiem, bo tego nie przeżyłem. W każdym razie wspomina Pani o „stanie”... nie do końca to rozumiem, ale w pewnym sensie sukcesem jest stan umysłu, w którym nie istnieje porażka. Potem „uznanie”... na tym mi nie zależy. I wreszcie „wolność”... tak, wolność jest najważniejsza i paradoksalnie nieosiągalna, tzn. nigdy nie będzie absolutna. Kiedy to, co nazywacie „sukcesem”, przynosi mnóstwo pieniędzy, to cudownie – pozwala zbliżyć się do wolności. Im więcej pieniędzy, tym więcej wolności, ale ona zawsze będzie miała granice. Mogę to uprościć: sukces = pieniądze = wolność.
Twój styl jest wyrazisty i czytelny. Czy to świadoma konstrukcja, czy naturalny odcisk Twojej natury, który nieuchronnie przenika do twórczości?
Tego nie wiem. Myślenie analityczne tworzy drogę, na której często podejmuje się decyzje intuicyjnie. Więc to pewnie jedno i drugie – racjonalna konstrukcja i odcisk charakteru.
Jaki jest Twój stosunek do ubrań? Czy to warstwa ochronna, forma ciszy, czy kolejny język, którym komunikujesz się ze światem?
Ubrania jako warstwa ochronna lub forma ciszy? Ciekawe. Albo język, którym mówi się do świata? W tym kontekście trudno odpowiedzieć. Ubranie nie może milczeć, ale też nic nie mówi. Przychodzi mi do głowy, że to „maska”. Albo chcę się ukryć przed światem, albo go oszukać, pokazać, że „ja” nie istnieje, względnie jest ich nieskończenie wiele.
Jaką rolę w Twojej twórczości odgrywają kolory, materiały i struktury? Są dla Ciebie środkiem do harmonii, czy raczej sposobem na tworzenie napięcia i stawianie pytań?
Jeśli pojawi się harmonia, napięcie lub pytanie, to na pewno świetnie. Ale kiedy będę chciał poczuć harmonię, pójdę do lasu, kiedy będę chciał przeżyć napięcie, obejrzę film, a na pytania natknę się w filozofii. Obraz jest o czymś innym, trudnym do wyrażenia słowami. To magia. Praca z materią i kolorami to alchemia. Magia przemiany myśli w rzeczywistość.
Gdzie rodzą się Twoje pomysły na twórczość, myśli – w spokoju i koncentracji, czy w ruchu i starciu z otaczającym światem?
Pomysły przychodzą niespodziewanie i w różnym nastroju, w spokoju i przy zderzeniu z rzeczywistością. Często w stanie koncentracji podczas pracy nad powstającym obrazem, w swego rodzaju „transie”. Można by nawet rzec „w odmiennym stanie umysłu”, wywołanym absolutnym zanurzeniem się w aktualnej czynności, gdzie nowe idee rodzą się w „tle” świadomości.
Czy malarstwo ma dla Ciebie charakter dialogu – ze samym sobą, z widzem, czy z czasem, w którym żyjemy?
Malarstwo może być formą dialogu na pewnym poziomie – nieuniknioną interakcją ze sobą, widzem i epoką. Wywołuje niezliczone relacje ze światem. Ale pytanie, które musimy sobie zadać, brzmi: czy autor chce świadomie prowadzić ten dialog, czy zależy mu na tym, by coś przekazać? Do komunikacji możemy przecież wybrać odpowiedniejsze media. Malarstwo jest zaklęte, zakodowane, mylące, niezrozumiałe... pełne głębi i sensu, ale też puste i bez znaczenia. Treścią może być nawet brak treści. Malarstwo jest tu dla wszystkich i dla nikogo.
Co starasz się poprzez swoją twórczość zachować, spowolnić lub zrozumieć – i czy istnieje coś, czego słowami nie da się wyrazić, a obraz to potrafi?
Chodzi o cyklicznie otwierającą się przestrzeń, o płynny horyzont, nieuchwytność przerzutów, przesuwanie lub przekraczanie granic... Niczego nie można dociec, tylko przeczucia i kolejne znaki zapytania... na zawsze. Słowa wydają się systemem, jak uprościć sobie świat i próbować go wyjaśnić. Malarstwo go komplikuje i próżno próbuje go uchwycić.
I na koniec – gdyby Twoje obrazy mogły same siebie podsumować w trzech słowach, jakie by to były?
„Niestandardowy bizarny byt”.

Męska koszula flanelowa z kołnierzykiem – Black
Poza granicami słów
Podsumowując, twórczość Tomáša Jetela to nieustanny balans między magią przemiany a przyznaną pustką. Malarstwo nie jest dla niego narzędziem do wyjaśniania świata, lecz środkiem, by uchwycić go w całej jego złożoności i być może nieco bardziej skomplikować. Jego dzieła pozostają więc fascynującym kodem – głębokim, mylącym i wyzwalającym zarazem.